No tak już piątek. Został tylko weekend i znów do szkoły -,- Oddałabym wszystko, żeby jeszcze jeden tydzień przesiedzieć w domu... Zadania domowe, nauka i popołudnie zmarnowane. Jakbym nie miała nic lepszego do roboty. Jestem w II gimnazjum, czyli jest tego masa. Geografia, chemia, fizyka, biologia. Jakoś da się przeżyć, ale najbardziej nie lubię chemii. A to dlatego, bo boję się naszej pani. W I klasie była w ciąży, więc w zastępstwie był pan. Bardzo głośno krzyczał i był ostry, ale z nim więcej rozumiałam, a teraz nic, kompletnie nic nie rozumiem, bo pani nie umie tłumaczyć. Wydaje mi się, że większość osób z klasy też myśli to samo o niej co ja. Ostatnio dostałam 6 z geografii z kartkówki, w co nie mogłam uwierzyć! A jak u Was? Też macie takiego znienawidzonego nauczyciela? Współczuję, jeżeli tak :-)
P.S. Dziewczyna po prawej na zdjęciu, to jedna z moich przyjaciółek - Wiktoria ;*
Buziaczki ;*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz